Lizbony skarby ukryte

with Brak komentarzy

czaiłam się z kupieniem biletów lotniczych, chcąc trafić z pobytem na rocznicę rewolucji goździków (corocznego Dia de Liberdade), by zobaczyć lizbończyków celebrujących dzień w ich współczesnej historii najważniejszy.

25 kwietnia Lizbona świętuje

Oprócz parady na Avenida da Liberdade czy zwiedzania ratusza odbywa się tez wiele mniej oficjalnych spotkań, organizowanych przez społeczności lokalne. Na takie natknełyśmy się pod „naszym” oknem, gdy po całodziennym lataniu po śródmiejskiej dzielnicy Santa Maria Maior, wróciłyśmy do domu odsapnąć.

Ani się obejrzałyśmy, a mały placyk, uwieziony pomiędzy krętymi uliczkami Mourarii szybko wypełnił się ludźmi. Część z nich okazała się dynamicznym wielopokoleniowym chórem (dziś wiem, ze to był Coro da Achada), na co dzień stacjonującym w pobliskim Centro Mario Dionisio w Casa da Achada. Resztę wieczoru spędziłyśmy, świętując razem z nimi

hołd Camilli Watson

społeczność Mourarii, tej najstarszej dzielnicy* Lizbony zafascynowała Angielkę Camillę Watson na tyle, że nie tylko przeniosła się w 2007 roku do Lizbony na stałe, ale też swój pierwszy outdoorowy fotograficzny projekt „A Tribute” poświęciła właśnie jej. Dziś śladem tych prac podążają grupki zauroczonych Mourarią turystów. Watson ma tu swoją ciemnię, ale reszta pracowni mieści się po drugiej stronie tęczy, znaczy Tagu – w Almadzie, która grzechu jest warta. zdjęcie starszych mieszkancow Mourarii

sztuka ulicy

No dobra, do rzeczy. Jest jeszcze coś, co przyciąga do tych miejsc freaków i łowców ciekawych kadrów: nieprzebrane zasoby streetartu.

Opisany placyk turystom kojarzy się przede wszystkim z symptomatycznym w treści muralem, zrealizowanym w lipcu 2016 w trakcie festiwalu sztuk wizualnych Paratissima przez Włocha Andreę Tarli’ego. Przyznam, że pod takim muralem nie chce się być obcym, ale w kupie raźniej… Z tym panem było nas już troje, bo, tak na marginesie, w tym domu mieściło się moje pierwsze lizbońskie lokum, stąd sentyment do miejsca.

Świadomie  zaczęłam od gościa, a nie najbardziej znanych i  portugalskich streetartowców: Vihlsa (Alexandre Farto), którego co nieco destrukcyjny styl (dłutowanie i wytrawianie) doskonale wpisuje się  w kruchą i naznaczoną czasem tkankę Lizbony; Bordallo II ( Artur Bordalo), używającego do swoich dzieł materiałów z recyklingu, poetycko-onirycznej Tamary Alves czy też autora najbardziej chyba znanego alfamskiego murala Fado Vadio, przedstawiającego fadistów Fernando Maurício i Marię Severa. To ikoniczne uliczne dzieło zaprojektował, związany z Mourarią artysta – ilustrator Nuno Saraiva. Jest on tez autorem komiksu, mówiącego o historii Lizbony, który znajduje się na Porta del Sol.

Wspomnę jeszcze o skromnej na tym tle, ale pięknej pracy Any Cristiny Dias i ciekawych muralach na terenie LX Factory.

Na tak zwane zaś odłożyłam powstały w 2010 roku kolektywny (z udziałem Vihlsa) Cronos Project initiative  w Saldanhie oraz przyjrzenie się muralom Graçy, w tym rewolucjonistce autorstwa, znanego z plakatu Obamy, Sheparda Fairey’a, kolejnym Vhilsom. Mariane Dias Coutinho, może też AkaCorleone?

Wymieniłam tuzów, ale Lizbona jest pełna interesujących, choć pozornie bezimiennych prac

* post scriptum czyli podział administracyjny Lizbony

stanowi zagadkę nawet dla lokalsów. Wikipedia mówi o czterech dzielnicach (bairros) i 53 „parafiach” (freguesias). Historyczne centrum Lizbony znajduje się w dzielnicy Santa Maria Maior i jest podzielone na 13 parafii, ale nie znajdziesz wśród nich ani Alfamy ani Mourarii, bo to nazwy historyczne…

 

Zostaw Komentarz